marzec 2, 2007

ciągle jestem w biegu, mogłabym powtorzyc za bohaterką ćwiczenia na dokument, który własnie montuje. moje życie to nieustanna gonitwa, długo by wymieniać – po prostu za wszystkim. wszysto robie w pedzie, jem, idę, czytam (a właściwie omiatam wzrokiem tekst), pisze, czuję, śpię, montuję.

dlatego jestem juz na skraju wyczerpania fizycznego, psychicznego wyczerpania już nie czuję, bo zdaje się, że przez  ten pęd

znieczuliłam się już na jakiekolwiek bodźce. czuję juz tylko skrajnie fizyzne wyczerpanie, co nie ejst tylko moim subiektywnym

wrażeniem - mój organizm odmawia juz posłuszeństwa. nie wypoczywa podczas snu - budze sie barziej zmęczona, niż gdy się

kładlam, nie mam ochoty na jedzenie, ciągle boli mnie głowa, brzuch, ostatnio tez z nosa leci krew…

nie mam juz siły, po prostu. jeśli nie przystopuje, wpędzę się w tak zwane chroniczne zmęczenie, a jest to powazna przypadlośc.

ale jak wystopować, jak z czegoś zrezygnowac? tyle zobowiązań, tyle zadań, tak mało czasu, tak wiele zaległości.

Dodaj komentarz