postanowiłam troche sie ozywić i wzbogacic czyms moje ostatnio monotonne,
skoncentrowane wokól nauki życie
załozyłam nowe konto na flickr, bedące czyms w rodzaju dziennika fotograficznego,
takiego smietnika scen z zycia codziennego. jedno zdjecie na jeden dzien.
ciekawe jak dlugo wytrzymam.
na pewno cały rok nie bede robic tych zdjęc, bo nie starczy miejsca na samym bezplatnym koncie.
spobuje jednak wytrwac przy tym ’projekcie’,
poniekad małpujacym stary pomysł Tomka Sikory (http://www.tomeksikora.com/)
a zatem: http://www.flickr.com/photos/7259648@N03/
Jean Baudrillard 1929-2007
marzec 7, 2007
wczoraj zmarł Jean Baudrillard…
ciągle jestem w biegu, mogłabym powtorzyc za bohaterką ćwiczenia na dokument, który własnie montuje. moje życie to nieustanna gonitwa, długo by wymieniać – po prostu za wszystkim. wszysto robie w pedzie, jem, idę, czytam (a właściwie omiatam wzrokiem tekst), pisze, czuję, śpię, montuję.
dlatego jestem juz na skraju wyczerpania fizycznego, psychicznego wyczerpania już nie czuję, bo zdaje się, że przez ten pęd
znieczuliłam się już na jakiekolwiek bodźce. czuję juz tylko skrajnie fizyzne wyczerpanie, co nie ejst tylko moim subiektywnym
wrażeniem - mój organizm odmawia juz posłuszeństwa. nie wypoczywa podczas snu - budze sie barziej zmęczona, niż gdy się
kładlam, nie mam ochoty na jedzenie, ciągle boli mnie głowa, brzuch, ostatnio tez z nosa leci krew…
nie mam juz siły, po prostu. jeśli nie przystopuje, wpędzę się w tak zwane chroniczne zmęczenie, a jest to powazna przypadlośc.
ale jak wystopować, jak z czegoś zrezygnowac? tyle zobowiązań, tyle zadań, tak mało czasu, tak wiele zaległości.