wyprana intelektualnie jestem. cos jakby chroniczne zmęczenie,
10 godzin snu nie starcza, wyjde załątwie cos,
po 2 godzinach potrzebuje kolejnej godziny snu,
zatem jakas poludniowa drzemka (oczywiscie w miare mozliwosci),
po drzemce czuje sie jeszcze bardziej wykonczona najczesciej.
generalnie nie wyrabiam, ze wszystkim, ze wszystkimi,
wydaje sie ze jestem juz bliska ukonczenia jednej rzeczy,
blizej konca w ogole, wyskakuje nowe zadanie, nowe zaliczenie…
zabija mnie ta przyziemnosc, zabija mnie multum obowiazkow.
chyba siebie przecenilam… nie daje juz rady…
[fuck]
Napisz odpowiedź